Główny Inny Zejście z utartych szlaków wycieczką do Papui Nowej Gwinei

Zejście z utartych szlaków wycieczką do Papui Nowej Gwinei

Dla Marylander spotkanie z rdzennymi mieszkańcami było jednym z najważniejszych punktów podróży do Papui Nowej Gwinei
Autorka z Huli Wigmenami, którzy wykonują swoje ceremonialne nakrycia głowy z włosów i upierzenia rajskich ptaków oraz innych egzotycznych gatunków ptaków. (Dzięki uprzejmości Laurel Glassman)

Nasi czytelnicy dzielą się opowieściami o swoich wędrówkach po całym świecie.

Kto: Laurel Glassman, z Chevy Chase, MD.

Gdzie, kiedy, dlaczego: Słyszałem o Papui Nowej Gwinei (.png'/SysConfig/WashingtonPost/Page/Alt-Styles/PostStyles.csl Align left'> Najważniejsze i najważniejsze punkty: Zatrzymałem się w lożach w kilku różnych lokalizacjach, ale moimi dwoma ulubionymi były Karawari i Ambua. Karawari Lodge bierze swoją nazwę od rzeki Karawari płynącej tuż pod grzbietem, na którym wznosi się loża. Widok z małego balkonu mojego domku o słomkowym dachu rozciągał się od rzeki przez wspaniałą, dziewiczą dolinę w dżungli po niskie góry w oddali. W ciągu dnia przewodnik zabrał mnie i innych gości do leśniczówki wzdłuż rzeki starym statkiem motorowym, obserwując wspaniałe ptaki i zatrzymując się w pobliskich wioskach.

Podczas naszych wizyt w wiosce widzieliśmy rdzennych mieszkańców żyjących w warunkach, które są na przeciwnym końcu spektrum niż nasze: nie mają bieżącej wody, elektryczności ani środków transportu poza kajakami, ani nowoczesnego sprzętu. Żyją w domach ze słomy zbudowanych na palach, a ich dieta składa się prawie wyłącznie z ryb, budyniu (lub naleśnika) z palm sago i od czasu do czasu zieleniny zbieranej z roślin dżungli. Mężczyźni mają wiele żon i wiele, wiele dzieci. Minimalne, jeśli nosi się jakiekolwiek ubranie. Dorośli, których spotkaliśmy, byli gościnni, choć nieśmiali. Dzieci uwielbiały wszędzie za nami podążać i oglądać zdjęcia, które im zrobiliśmy.

Później, będąc w Ambua Lodge, udało mi się pojechać do wioski i spotkać członków plemienia Huli. Mężczyźni są czasami określani jako Wigmen, ponieważ noszą wyszukane ceremonialne peruki wykonane z włosów ozdobionych piórami egzotycznych lokalnych ptaków. Chociaż spotkani przeze mnie wieśniacy Huli nosili (dla mojej korzyści) pełne ceremonialne stroje (w tym słomiane spódnice i wiele naszyjników zrobionych z zębów i muszli), a ich twarze były pomalowane na jasnożółty, czerwony i biały biznes noszący farbę do twarzy i nakrycia głowy. Pewnego dnia spotkałem się z Mudmenami, którzy noszą na głowach ciężkie ceramiczne maski, malują swoje ciała szaro-białym błotem i wykonują niesamowity taniec, mający na celu przestraszenie ludzi z wrogiego plemienia lub klanu.

Połączenie lub rozłączenie kulturowe: W jednej z wiosek nad rzeką Karawari zapytano mnie, ile mam dzieci. Na szczęście miałem przy sobie smartfona i mogłem pokazać mieszkańcom wioski zdjęcia moich dwóch dorosłych córek. Mieszkańcy wioski nie mogli uwierzyć, że mam tylko dwoje dzieci i że nie mieszkamy wszyscy pod jednym dachem.

Największy śmiech lub płacz: Podczas mojej ostatniej nocy w Karawari Lodge niektórzy mężczyźni z lokalnej wioski (w towarzystwie kilku młodych chłopców z wioski) przybyli, aby zabawić nas wspaniałym małym koncertem. Składało się to z mężczyzn śpiewających i grających na instrumentach muzycznych, jakich nigdy wcześniej nie widziałem. Muzyka była tak cudowna, że ​​w pewnym momencie młodzi chłopcy - jak również wielu gości (w tym ja) - nie mogli dłużej siedzieć na swoich miejscach i zaczęli spontanicznie tańczyć i wirować razem do wspaniałych melodii i uderzeń bębnów.

Jak nieoczekiwane: Chociaż większość.png'/SysConfig/WashingtonPost/Page/Alt-Styles/PostStyles.csl Wyrównaj do lewej' id='U940662105360qCE'> Najmilsza pamiątka lub wspomnienie: W Ambua znalazłem naszyjnik z łańcuszkiem z nasion. Naszyjnik (który kupiłem za grosze) miał duży wisiorek z nasionami, który ktoś naciął z wizerunkiem Mudmana. Chociaż uważam ten naszyjnik za naprawdę wyjątkowy skarb, zdecydowanie moim największym skarbem są niezatarte zdjęcia, które zabrałem do domu mieszkańców wioski, których spotkałem w Karawari i Ambua — zwłaszcza dzieci, które pomimo tego, że żyją bez zabawek, książek, łóżek, ubrania, opieka medyczna, a nawet czysta woda, były przyjazne, dociekliwe, zabawne, pełne entuzjazmu i zawsze gotowe z prawdziwym uśmiechem. Czuję się bardzo szczęśliwy, że odwiedziłem.png'trailer'>

Aby opowiedzieć nam o swojej własnej podróży, wejdź na stronę washingtonpost.com/travel i wypełnij formularz What a Trip, podając swoje najpiękniejsze wspomnienia, najwspanialsze chwile i ulubione zdjęcia.

Jesteśmy uczestnikiem programu Amazon Services LLC Associates, programu reklam afiliacyjnych, którego celem jest zapewnienie nam środków do zarabiania opłat poprzez umieszczanie linków do Amazon.com i witryn stowarzyszonych.