Główny Inny Wyspy Kukurydziane w Nikaragui rzucają osobliwe zaklęcie

Wyspy Kukurydziane w Nikaragui rzucają osobliwe zaklęcie

Trawlery podskakują jak zabawki w wannie, przechylając się tam iz powrotem przy każdym przypływie szarego morza. Obserwuję z tłumu Nikaraguańczyków, którzy mają wejść na pokład ostatniej pangi, czyli publicznego promu, zastanawiając się...

Trawlery do homarów podskakują jak zabawki w wannie,przechylając się tam iz powrotem z każdym przypływem szarego morza. Obserwuję z tłumu Nikaraguańczyków, którzy mają wsiąść na ostatnią tego dnia pangę, czyli publiczny prom, zastanawiając się, czy burza jest tak silna, na jaką wygląda.

Słowo, które ciągle słyszę, to złość. Po hiszpańsku, angielsku i kreolsku, który brzmi jak angielski wywrócony na lewą stronę i nastawiony na rytm, wszyscy wołają na morze — naszą jedyną autostradę — wściekłością.

Taka jest mieszanina języków 40-kilometrowych od wybrzeży Nikaragui, na Wyspach Kukurydzkich. Przez stulecia te dwa lądy — słabe okruchy na mapie Karaibów — miały niewiele wspólnego z kontynentalną Nikaraguą. Były to terytorium piratów, wysadzane palmami kokosowymi schronienia dla takich jak bezwzględny korsarz kapitana Morgana.

Szczegóły: Wyspy Kukurydziane

Dopiero w 1894 r. Nikaragua zajęła te obrzeża wysp, ale bez dróg łączących stolicę z bagnistym wschodnim wybrzeżem, Corns pozostało innym światem. Do dziś wyspiarze nadal noszą nazwiska takie jak Quinn i Campbell, grają więcej reggae niż salsę ico roku około 27 sierpnia, w dniu, w którym niewolnicy zostali wyzwoleni, koronują kolejną lokalną królową wyspy piękności na festiwalu z zupą krabową.

Jest Wielka Kukurydza i Mała Kukurydza, a pierwszym problemem podróżnika jest zbieranie jej Kukurydzy. Mówię rozterki, ponieważ te wyspy różnią się zarówno stylem, jak i skalą (duże oznacza 6000 ludzi, niewiele mniej niż 1000), a to, co je dzieli, to około 10 mil często wzburzonego morza. Moim planem było wyruszenie do Little Corn, gdy tylko mój skoczek po kałuży wyląduje na większej wyspie. Powód był prosty: w każdym opowiadaniu o Little Corn, które czytałem, pisarz brzmiał na nieco zszokowanego tym, jak bardzo to miejsce go uspokoiło. Najwyraźniej Little Corn rzucił szczególne zaklęcie.

Ale obserwując palmy wyginające się w deszczowym wietrze, zastanawiam się: czy naprawdę muszę dziś spać w Edenie? Czy w ogóle wierzę w jednego? Miejsce tak spokojne, że mogłoby nawet mnie wyluzować? jestem dobry w ruchu; Wysiadam po dojściu do zewnętrznej krawędzi mapy. Jednak chowanie się pod ładnym drzewem, gdy już tam dotrę, jest o wiele trudniejsze.

Spieszyć się! Nasz kapitan odcina moje wątpliwości i wysyła nas wszystkich z paniką w kierunku naszej miotającej się pangi. Mam chorobę morską, zanim opuści dok.

Moje siedzenie stawia mnie między nerwowym mężczyzną a otwartym morzem. Starając się nie patrzeć na wielki obwód i wysokość toczenia każdej szarej fali, ściskam trzepoczącą plastikową plandekę, która jest parasolem naszej łodzi, bardzo gotowa usłyszeć land-ho.

ogień w quincy ca dzisiaj

W końcu kapitan celuje w chudą plażę i każe nam zeskoczyć z grzbietu pangi w kierunku piasku usianego wodorostami. Ktoś wskazuje na zachód słońca, ale głowy są opuszczone, mdłości wszechobecne. Zerkam szybko: słońce jest złotą plamą, krwawiącą różem w wełniany wieniec chmur. Nie mógł wyglądać na bardziej odległego, daleko na zachód od Nikaragui.

Do latarni morskiej

Na Little Corn nie ma samochodów. Żadne brzęczenie motocykli, żadne przepustnice czy klakson nie zakłócają powietrza. Gdy kręcisz się po cementowej ścieżce, która jest jedyną arterią na tej wyspie, słyszysz tylko dwie rzeczy: trzask i cofanie się fal.

Fale obudziły mnie wcześnie, w błękitnej chacie położonej nad południowym brzegiem Little Corn. Takie jest zakwaterowanie w Casa Iguana, które dobrze zapożycza się z palety domów z Corn Island — kremowofioletowy, chłodny turkus, głęboka żółć dojrzałego mango. Jest schowany w starannie wypielęgnowanej dżungli, gdzie pnącza hibiskusa wznoszą się nad wilgotnymi, brudnymi ścieżkami. Moja chałupa, rustykalna, a jednak taka gotowa dla mnie (latarka, moskitiera, trzy powieści na stosie), skłaniała do złudzenia, że ​​mogę po prostu tu zostać i mieszkać z widokiem na pustą plażę.

Podobnie jak nastrój na wspólnej kolacji. Blondynka z lokami z personelu podała mi bazyliowe mojito, a następnie chipsy z babki lancetowatej (w domu!). Połów dnia gdzieś się gotował, gdy goście wpadali boso. Kalifornijczyk nazwiskiem Blake nie mógł mi powiedzieć, kiedy przyjechał – we wtorek? Jak szybko mogłam poczuć, że priorytety domu całkowicie się rozpłynęły. Czy śmiesznie było pytać o sygnał bezprzewodowy tutaj, gdzie świetliki pełzały w ciemności, a piraci rozwieszali kiedyś hamaki?

Zrobiłem to tylko po to, żebym tego żałował. Ostatnią rzeczą, na którą należy zajrzeć z Little Corn Island, jest pełna skrzynka odbiorcza. Zamknąłem hotelowego laptopa i popłynąłem z powrotem do stołu obiadowego, gdzie wszyscy rozmawiali o akwalungu. Podróżni z Corn Island rozmawiają o warunkach nurkowania w sposób, w jaki bankierzy dyskutują o akcjach — tutaj wszystko zależy od przejrzystości morza. Jako nienurkujący nie mogłem się w to dostać, więc powędrowałem w atramentową ciemność w kierunku mojego mieszkania, z zamiarem odkrycia Małej Kukurydzy z samego rana.

Jest wcześnie – rażąco wcześnie – kiedy wychodzę na zewnątrz. Nie mając zegarka ani telefonu, czytam jedyne dostępne wskazówki dotyczące czasu: bose stopy zwisające z hamaków i kilka palców u nóg wystających z przycumowanych łodzi. Blask świtu na Little Corn Island.

Harris jest pierwszą czujną osobą, którą spotykam. Harris, starszy mężczyzna o mięśniach marynarza, zeskrobuje łuski z żółtoogoniastego lucjana, gdy fale skręcają się w kierunku piasku tuż za nim. Pochodzący z wyspy Harris zapewnia mnie, że przyjechałem do lepszej Kukurydzy. Czemu? Dzieci mogą biegać bez strachu przed samochodami.

Ruch pieszy jest łagodny, gdy wychodzę z powrotem na ścieżkę, i bez sensu i bez starania wtapiam się w Ronalda i Richarda.

Obaj 21 lat, obaj w workowatych dżinsach do golenia, i obaj członkowie afro-karaibskiej grupy o nazwie Garifuna, Ronald i Richard mogli uchodzić za bliźniaków. Ich ojczysty język, mieszanka arawaku, karibu, angielskiego, francuskiego i hiszpańskiego, mówi o tym, jak wiele kultur połączyło się wzdłuż atlantyckiego wybrzeża Ameryki Środkowej. Nadążanie za tymi wielojęzycznymi młodymi mężczyznami jest zawrotne. Ronald i Richard pozdrawiają przechodniów po kreolsku (Yow bigs!), powtarzają kilka holi i przeskakują między śpiewaniem amerykańskiego rapu, latynoskiego popu i Boba Marleya jak radio na skanie.

Jest coś znajomego w mojej dynamice z tymi dwoma i dotknąłem tego dopiero po tym, jak przebiliśmy się przez płoty z drutu kolczastego, przeszliśmy przez pastwisko dla bydła i wrzuciliśmy posiniaczone mango na drzewo, aż dało nam świeże, i stoimy pod latarnią morską, na którą Ronald i Richard wyzywają mnie delikatnie. Dzieciństwo: To wszystko przypomina mi strasznie dużo życia w wieku 11 lat. Może to jest rodzaj raju, na który jestem w nastroju, bardziej niż raj ucieczki, ten, który przenosi cię z powrotem do prostszego, zabawnego czasu.

Latarnia Little Corn nie jest jednak niewinnym wyzwaniem. Wspinasz się po niej tak, jak po drabinie — prosto w górę. A jeśli właśnie obrałeś lepkie mango, wygląda to bardziej jak trzy odporne na chwyt drabiny, ustawione plecami do siebie.

Nie spiesz się, nie spiesz się, grubo Ronald, przede mną. Powolne poruszanie się jest oczekiwanym tematem na każdej karaibskiej wyspie, ale muszę się zastanowić, czy po raz szósty Ronald powtarza swoją mantrę, czy powolność nie jest bardziej cnotą na Kukurydzy.

Mam się dobrze, aż do pojawienia się jasności. Smuga światła oznacza, że ​​oczyściliśmy linię drzew. Jesteśmy wyżej niż najwyższe drzewa kokosowe na Little Corn Island.

czy potrzebuję szczepionki, żeby latać?

Nie spiesz się, nie spiesz się.

Mój oddech staje się głośniejszy, długie przerwy. W końcu moja lepka ręka odnajduje platformę. Jest okrągły i wysoki, jak bocianie gniazdo.

Wdychając, czuję smak soli — ocean jest tak blisko. Świnie lądowe tak mało tej panoramy, kontur wyspy mocno nas przytula. Little Corn to pojedynczy przecinek na niebieskim arkuszu.

Wiele innych rzeczy sprawia, że ​​kukurydza czuje się trochę, a latarnia morska jest doskonałym miejscem do robienia bilansów: brak hotelowych basenów, brak kortów tenisowych, nic nie jest wyższe niż dwa piętra. Butikowy hotel o nazwie Yemaya jest w budowie, jak mi powiedziano, ale plany brzmią na małą skalę, co raczej nie zaburzy stosunku drzew do dachów na wyspie.

osoba roku 2019

Moje spojrzenie odpływa od brzegu, ku marmurkowym wodom, które na zdjęciach wyróżniają plaże Corn Island. To ciekawa mozaika marynarki wojennej i aqua, jak dwa różne oceany, które mają mieszać odcienie. Ale kontrast nasila się tylko wtedy, gdy robi się słońce; do południa jest to oszałamiający patchwork, jakiś miraż morza lub w moim przypadku wezwanie do ześlizgnięcia się pod wodę.

Robiąc to dobrze

Spacer po plaży; poszukaj łodzi; znajdź faceta, który wyciąga snorkeling; weź 20 dolarów.

Faceta od nurkowania nie ma w pobliżu, ale spotykam mężczyzn pijących piwo o 11 rano w cieniu. Jednym z nich jest Harris z drugiej strony wyspy, co wydało mi się wielkim zbiegiem okoliczności, dopóki nie przypomniałem sobie, że druga strona wyspy jest tym, co nazywamy nigdzie indziej, obok. Little Corn to niewiele więcej niż jedna mila kwadratowa.

Uśmiecham się do mojego starego przyjaciela (Harrisa!), a on odpowiada uprzejmie, proponując, że zabierze mnie na nurkowanie. To, co sprawia, że ​​gościnność w Corns jest tak rozbrajająca, to to, jak niestosowne, w kontekście, się to wydaje. W miejscu tak idyllicznym nikt nie musi być miły. A Harris z pewnością nie potrzebuje (ani nie zaakceptuje) mojego 20-dolarowego rachunku. Jest właścicielem zarówno hotelu, jak i trawlera na homary na horyzoncie. Czy to możliwe? Czy Harris mógłby po prostu dbać o to, żebym nurkował z rurką?

Mężczyźni w cieniu odstawiają piwo, wstają i spychają Harrisa i mnie z plaży motorówką o nazwie Sea Prince.

Woda błyszczy tak dużą ilością światła, że ​​muszę zakryć oczy jedną ręką i jest wystarczająco przejrzysta, by policzyć musztardowe łaty koralowców i zobaczyć każdą zmarszczkę na białym piasku poniżej. Za kilka godzin będę się czuła jak ugotowany homar — skóra na plecach w najbardziej niepokojącym odcieniu różu w palecie — ale teraz, boso, w bikini i pochylona do przodu na podniesionym dziobie pędzącej łodzi, czuję jak Królowa Morza.

Nie mówię Harrisowi o mojej fobii przed pływaniem w oceanie – strachu przed rybami (i gorzej) skubiącymi moje stopy. Okazuje się, że nie muszę, bo snorkeling w tak przejrzystej wodzie to idealne lekarstwo. Głowa zanurzona, widzę to wszystko, kołysanie się, rzucanie i wietrzne unoszenie się ryb każdej wielkości. Jakie to głupie: pomyśleć, że moje zwykłe białe palce u nóg mogłyby tu przyciągnąć uwagę. Ławica kruczoczarnych ryb z długimi wąsami i lśniącymi niebieskimi paskami mija mnie z czystą synchronicznością balerin, a moje ręce się wyciągają. Najwyraźniej chcę je pogłaskać.

Harris dostrzega barakudę i to wystarczy, żebym wróciła do Sea Prince. Poza tym mam mało czasu — łapię popołudniową pangę z powrotem do Big Corn. To niepokoi Harrisa. Będziesz musiał wrócić, mówi, kręcąc głową z mojego pośpiechu.

Ale kiedy biegnę po plaży i chwytam bochenek kokosowego chleba z małego różowego domku, który według wszystkich jest miejscem na pieczone odmiany kokosowego jedzenia, czuję się potajemnie, jakbym dobrze to zrobił. Być może idealny czas na wyjazd jest tuż przed pojawieniem się oparzeń słonecznych, zanim fale zamienią się w biały szum, zanim po raz trzeci wpadnę na Harrisa. Może najlepiej wyruszyć w drogę, gdy masz ochotę nazwać miejsce idealnym?

Runda homara

Zanim dotrę do Wielkiej Kukurydzy, ogarnia mnie czerwony upał. Nowe piegi są groźnie ciemne. Szybkie ruchy bolą. Rezygnuję z wszelkich ambicji spotkania z wyspiarską królową piękności i odnalezienia potomków piratów, a koniec mojej podróży sprowadza się do jednego: homara.

Jest danie o nazwie rondon, które łączy miąższ świeżego homara z mlekiem lokalnych kokosów, gotuje na wolnym ogniu w czosnku i ziołach, dodając pełną mieszankę skrobi z Ameryki Środkowej, a czasem kolejną całą rybę. Brzmi to jak obiad, o którym kiedyś opowiem wnukom.

Wybieram hotel na podstawie kulinarnej reputacji właściciela, z widokiem na jego położenie obok przetwórni ryb. Ciągłe brzęczenie rośliny przypomina mi, że jestem teraz na wyspie pracującej, jak ludzie nazywają Wielką Kukurydzę, rozróżniając te dwie wyspy. Jestem gotów zrezygnować zarówno ze scenerii, jak i spokoju, by skosztować najlepszego gulaszu z homara.

Rondon gotuje tak wolno, że muszę złożyć zamówienie na śniadanie. Mimo to, kiedy po południu wskakuję na stołek barowy w hotelowej restauracji, każą mi czekać. Pamiętam ostrzeżenie, które przeczytałem na lokalnej turystycznej stronie internetowej: Zamów, zanim będziesz głodny. Ktoś naprawdę powinien wyjaśnić: Zamów cały dzień, zanim będziesz głodny.

Na dwóch stołkach barowych siedzi Cliff, amerykański drwal, który studiuje praktyki nurków homarów na Big Corn.

Kto lepiej przygotuje mnie na moją ucztę? Mówimy o długości życia homara: 20 lat, które może spędzić klikając na dnie oceanu, zanim wpadnie w pułapkę Corn Islandera. Trzecim co do wielkości towarem eksportowym Nikaragui są homary, a większość z nich, według Cliffa, pochodzi z płytkiego szelfu kontynentalnego rozciągającego się wokół Corns.

Drzwi do kuchni otwierają się i mój rondo płynie w moją stronę. W moim kokosowym bulionie nie widzę różowych nóg, szczypiec, żadnej skorupki. To moja pierwsza pochwała za to, jak mieszkańcy Corn Islanders gotują homary. Rozumieją, że pękanie i obieranie, cała praca związana z aromatyzowaniem, powinna być wykonywana za kulisami. Nikt tu nie nosi śliniaczek ani nie kończy z wilgotną chusteczką. Po prostu kroję każdy kęs homara na cztery kolejne, aby jak najwolniej delektować się tym fachowo przygotowanym gulaszem.

Wracam do pokoju hotelowego, koloru homara, pełnego homara. Nie zawracając sobie głowy zapalaniem światła, przybieram lokalną pozę, drzemiąc z bosymi stopami zwisającymi z łóżka, w końcu pod wpływem jakiegoś zaklęcia.

Kinder jest autorem Opóźnianie realnego świata i uczy podróżowania i pisania esejów w Yale.

Więcej z podróży :

Przewodnik turystyczny

Przewodnik narciarski

Przewodnik po Karaibach

trans allegheny historia azylu dla wariatów

Jesteśmy uczestnikiem programu Amazon Services LLC Associates, programu reklam afiliacyjnych, którego celem jest zapewnienie nam środków do zarabiania opłat poprzez umieszczanie linków do Amazon.com i witryn stowarzyszonych.